Wysłany: Pią Maj 21, 2010 9:26 am Temat postu:
Felieton o Pudzianowskim i MMA w Polska The Times
Tresowane gołębie, wesołe pudelki, iluzja, strongman - tak zachęca swoich potencjalnych widzów cyrk Pompolino na plakacie przybitym do słupa telefonicznego w Międzylesiu. Serio.
Śpiewy w lateksowych kalesonkach, tańce w pluszowym kostiumiku Shreka, przetaczanie opon na wiecu Samoobrony, strongman, MMA - tak może zachęcać potencjalnych klientów swojego przedsiębiorstwa rozrywkowego Mariusz Pudzianowski.
Zastanawiam się, gdzie przebiega granica śmieszności, po przekroczeniu której jest już tylko obciach, towarzystwo Joli Rutowicz i Marcina Najmana. I czy dają jakiś paszport (może Polsatu?), żeby można było wrócić z ta kiej wycieczki i powiedzieć o sobie: byłem tam tylko w pracy, ale nie zostałem obywatelem świata groteski. Zastanawianie się nad takimi problemami idzie mi zwykle opornie, bo krzywe zwierciadła przenoszą mnie do ma gicznej krainy, w której Alicji "było smaszno, a jaszmije smukwijne Świdrokrętnie na zegwniku wężały."
Więc jakoś nie mogę umiejscowić Pudzianowskiego w świecie realnym. Jest taki nieco oderwany od rzeczywistości. Troszkę prestidigitator żonglujący sportem, show, marzeniami.
Nie jest prawdziwym sportowcem (bo nie zweryfikowały jego wyników kontrole antydopingowe), nie jest też prawdziwym wokalistą, tancerzem. Nie szkodzi.
Należy go szanować za to, że umie robić spektakl, potrafi przekonać, że zza granicy śmieszności wraca nieubrudzony. Zastanawiam się tylko, czy np. MMA, jeden z najszybciej i najciekawiej rozwijających się sportów na świecie, nie zyska w Polsce opinii cyrku, bo z tym akurat trudno mi będzie się pogodzić.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach